Wszystko zaczęło się w okresie II wojny światowej, gdy amerykański pilot James Guassman przelatywał nad Chinami, jako kurier lotniczy. Jego uwagę przykuła dziwna budowla, którą opisał jako zbudowaną z białego kamienia lub metalu. Sfotografował ją kilka razy, by później przekazać zdjęcia amerykańskim władzom.

Dwa lata później, kolejny amerykański pilot, Maurice Sheaham przyznał, że udało mu się zaobserwować tajemniczą piramidę, a jego opowieść trafiła na łamy dziennika New York Times. Temat Białej Piramidy na chwilę stał się popularny, powstawały coraz to nowsze i dziwniejsze teorie. Jak jednak odniosły się do tego władze chińskie? Zaprzeczyły istnieniu tajemniczego obiektu, a chińscy archeolodzy przyznali, że nie znaleźli żadnych dowodów na ich istnienie.
Lata mijały, a wiadomości o podejrzanych budowlach pojawiało się coraz więcej. Ich "odkrywcy"